Home

Advertisement

Customize
ayka
31 January 2010 @ 08:30 pm
Nienawidzę tych jebanych studiów. Choćbym stanęła na rzęsach to nigdy nic mi nie wychodzi za pierwszym razem. Jutro spierdolę egzamin, dzisiaj dostałam info o braku zaliczenia z jebanej logiki (no i po co ja się uczyłam?!), muszę zaliczyć USTNIE 9-tego, a 11-tego poprawa jutrzejszego egzaminu.

Przez te studia nie chce mi się żyć. Nic mi nie wychodzi i łapię wiecznego doła.
Jadę po egzaminie do domu, bo się zapłaczę tu na śmierć.
 
 
Current Location: zasrane PCK
Current Mood: pessimistic
Current Music: Pogo - Alice
 
 
ayka
26 January 2010 @ 11:15 pm


"Dziękuję, dobranoc."
 
 
Current Mood: angry
 
 
ayka
14 January 2010 @ 10:32 pm
22:18
Dziękuję.
 
 
Current Mood: happy
 
 
ayka
22 December 2009 @ 11:13 pm
Jak naprawia się serce? Papier ścierny będzie dobry?
Muszę się naprawić, wstawić jakiś *happy mode* przed świętami, ale nie umiem. Za dużo rzeczy trapi moją głowę, moje serduszko. Samopoczucie do bani, wszystko mnie drażni.

PMSie cholerny, nie kopie się leżącego.
Chciałabym, żeby moim największym problemem było denne zakończenie Brzyduli. Niestety.

*chcę już czepek, chcę już zabrać się za układanie wiga, chcę już piec ciastka z Kirą!*
 
 
Current Location: mój azyl na Pokątnej <3
Current Mood: stressed
Current Music: Yuki Matsuoka (Inoue Orihime) - La La La
 
 
ayka
13 December 2009 @ 12:37 am
Kolokwium z scsu- nie odbyło się.
Człowiek, Którego Nazwiska Nie Wolno Wypowiadać dał nam dwie opcje: albo zaliczamy ustnie albo piszemy z którąś z grup od 8 do 13 w poniedziałek. Ponieważ mało co umiałam postanowiłam się nie rzucać na odpowiedź ustną- jak mam już się zbłaźnić swoim brakiem wiedzy to wolałabym nie robić tego publicznie. Później okazało się, że wszyscy, którzy byli u niego już za samo przyjście dostali zaliczenie. Trochę im zazdrościłam. Aż do dzisiaj, gdy przeczytałam e-maila od tegóż śmiesznego człowieczka, że anuluje to zaliczenie, gdyż podniosła się wrzawa, że to niesprawiedliwe bla, bla, bla. Fajnych mamy ludzi na roku, naprawdę. Przecież mogli też pójść. Z jednej strony to świństwo, bo już ci biedni studenci byli przekonani, że jedno gówno mają za sobą. Niestety. Z drugiej zaś walka z niesprawiedliwością jest w porządku wobec innych- wszyscy piszmy na uber-mega-turbo-zajebistej trudności, a nie tylko część. Nie chcę być samotna na poprawie i poprawie poprawy, gdzie pewnie skończy się na dyskusji na temat Władcy Pierścieni.

Praca zaliczeniowa- zabawnie to nie jest. Napisałam zaledwie trzy z ośmiu stron- natłok słów: "śmierć", "obraz" i "zbawienie" kompletnie wybiły mnie z rytmu. Dostaję już szału, ale muszę się spiąć i napisać jeszcze pięć stronek. Przypominają się czasy szlachetnej Pańci i jej zajebistych pracek historycznych. Ciężko przyznać, ale wolałabym znowu napisać jej moje "bełty" historyczne, dostać od niej standardową zjebę "Za mało historii, za dużo polskiego", bo tam chociaż wiedziałam co jest, a co nie jest na temat. Tutaj niestety walę w ciemno- mam śmierć w temacie to piszę o tej śmierci do baroku, w baroku. Teraz muszę napisać o Sarmatach wobec śmierci, a potem przejść do cudownego "Co autor miał na myśli?" na ponad trzy strony o utworze, który ma jakieś 12-15 wersów. Jestem strasznie, że się wyrażę "zesrana", bo nie mam pojęcia czego ten gość ode mnie chce w tej pracy. Korzystałam i korzystam z książek, które mi polecił, ale boję się, że ta cała quazi-naukowa praca będzie infantylna itd. Nie wiem, jak on sobie wyobraża pracę "naukową" w wykonaniu licealistów ;/ Ta kwestia zmywa mi sen z powiek. W dodatku nie poprawiła mojego humoru wiadomość, że dużo osób oblewa właśnie przez tę pracę. Mam nadzieję, że czegoś się nauczyłam w tym ogólniaku... (No może nie na języku polskim, bo ten polegał na wszystkim tylko nie na nauce- wyborne sąsiedztwo, paradoks pierwszej ławki- miałyśmy być bardziej skupione na lekcji, ale niestety, takie rzeczy tylko nie u Heleny :D) Niby olimpiada, niby sześć z polaka (takie to fany), ale nie wierzę w swoje możliwości. Jutro czekają na mnie kolejne wyborne godziny w bibliotece. Taki marny los przyszłego polonisty... XD

Jeszcze pięć dni i do domu. W międzyczasie planuję jakieś zakupy prezentów i prezencików, zaopatruję się w materiały do ozdabiania ciastek, które zamierzam upiec na JohnsonCon. Pieczenie ciastek na zawsze będę kojarzyła z Mokonem, gdy z DH upiekłyśmy ponad kilogram ciastek. Albo nawet więcej... Nigdy nie byłam dobra w liczbach.
Wciąż nie wiem, co kupić babci pod choinkę... AOI nieszczególnie daje radę, bo moja babcia to poziom hard, niestety: wszystko ma, nic jej nie potrzeba. Mamie zamierzam kupić "Dom nad rozlewiskiem", dla taty jakiś śmieszny pendrive (wcześniej miałam pomysł na kupienie podgrzewacza do kubka na usb, ale to to ma za małą średnicę i tylko wąskie kubki a'la Nescafe wchodzą ;/ bezsens), bratu muszę kupić dwie pierdoły, bo 17-stego ma urodziny, więc wymyśliłam jakiś T-shirt i mrożone kieliszki XD. O ile w święta zaszczycą nas swoją obecnością ciotka i Zając kupię jakiś kosmetyk czy coś w ten deseń. Babci chyba też coś takiego kupię, no chyba że mama wpadnie na lepszy pomysł do mojego przyjazdu. No i zostanie mi tylko ten rozpieszczony %^&$, który zniszczył mojego Zjebensa ;C zrzucając go z czwartego piętra. Jemu kupiłabym najlepiej mózg, ale niestety to Mission Impossible.
Wobec DH i Pajury plany typowo ręcznorobótkowe- masa kolczyków, bransoletek, naszyjników czy przywieszek do telefonów + słodycze. Poza tym skusiłabym się na narysowanie czegoś, ale mam na wszystko za mało czasu i talentu. Dobrze, że kartki obiecane Lawliet i Fari mam obmyślone, więc tylko posadzić dupę i zrobić. Jeśli nie rysowanie to zawsze mam mój pedalski filc i salon pasmanteryjny na Starym Mieście.
Mam nadzieję, że się wyrobię ze wszystkim w przerwach między lepieniem pierogów, a sprzątaniem.

Nie mogę się doczekać, kiedy w moje łapki trafi Dissidia. Od kilku dni słucham OSTa i już mam szał na punkcie gry. Mam ochotę pograć, bo ostatnio nie ma kiedy. Na PS2 jeszcze w ogóle nie grałam, a mam FFX i FFX-2 ;C. No dopóki nie skończę przynajmniej 7 i 8 to nie chcę zaczynać. Ciekawe czy rodzice znaleźli jakieś ruchawe PSX na giełdzie? Skoro nie mogę na kompie, to może uda mi się dostać tego dinozaura.

W ogóle mój Nii-nii ma dziewczynę. ŁAŁ! XD Bardzo fajna dziewczyna- wie co to jest anime&manga, ponoć oglądała, lubi Johnny'ego Deppa i w ogóle jest sympatyczna. Mój brat ma dobry gust jeśli chodzi o dziewczyny, muszę mu przyznać. Mam jednak nadzieję, że będzie ją lepiej traktował niż Martę. Bo tak to się nigdy nie doczekam bratanka/bratanicy. :<

Mam nadzieję, że uda mi się przez święta skończyć Pandora Hearts. Co prawda słyszałam, że kończy się beznadziejnie, ale mimo to chcę to skończyć. I tak już mało co oglądam, a anime to już w ogóle. Zwyczajnie mi się nie chce. Dram nie, mang nie... Nawet House'a nie chce się oglądać. Pewnie to taki stan przejściowy. To wina Kiry, Fineasza i Ferba oraz Pepe Pana Dziobaka. Jestem pewna.
Tym sympatycznym akcentem kończę, idę się myć i spać. Czeka mnie arcydłuuuuuuuugi dzień.
Ech.
 
 
Current Location: Twarde, drewniane krzesło
Current Mood: tired
Current Music: Pussycat Dolls - Hush, hush, hush XD
 
 
ayka
07 December 2009 @ 04:43 pm
[tu mial być mega smętek, ale stwierdzilam że nie ma pieprzyć głupot tylko do roboty]

To poprawilo mi humor:

Drogi lajfżurnalu?
Koleżanka nazwala mnie 'Edwardem". Czy powinnam się obrazić?
Edward, 19

P.S.Dzięki za te dziwne śnieżynki, cokolwiek mam z nimi zrobić :D
 
 
Current Location: jeszcze Toruń
Current Music: BEP - Meet Me Halfway
 
 
ayka
30 November 2009 @ 05:52 pm
Ha-ha.
Wczoraj z braku zajęć (a może chęci) wpadłam na pomysł wybrania się do kina. Jako że do Cinema City mam jakieś kilka minut na pieszo to zarezerwowałam sobie miejsce na... Księżycu w Nowiu. Seans zaczynal się o 19:30, ale musialam pojawić się przynajmniej pól godziny wcześniej, żeby odebrać bilet. Fajnie, że zalapalam się na promocję i dostalam kupon na maly popcorn, którego o maly figiel nie rozsypalam ;C.
Punkt 19:20 zaczęli nas wpuszczać i chyba bylam jedna z nielicznych, którzy... zaniżali średnią wieku na sali o__O. Nie spodziewalam się takiej sytuacji- mnóstwo par w wieku ok.25 lat i wyżej. No ale do rzeczy- pozwolę sobie skrócić fabułę.

Babciu?! SPARKLE SPARKLE! Wszystkiego najlepszego Bella! Nie lubię prezentów, nie lubię urodzin. Wszystkiego najlepszego! Dżejkob! Edward! Nie chcę Cię stracić! Kocham Cię. To tylko krew. Szzzz Jasper. JEEEEŚĆ! Bello żegnaj. AAAAA! Edwardzie nie chcę bez Ciebie żyć! AAAAA! Jesteś piękny. Nie chcę żyć! Dżejkob, ale przypakowałeś. AAAAA! Nie możemy się przyjaźnić. Nie chce mi się żyć. Bul, bul, bul! WRRRR! Hau! WRRR! Wiktoria Cię szuka! AAAA! Nie mogę spać. Dżejkob. Alice?! Edward chce się zabić. Ziuuuum! Dlaczego oni są ubrani na czerwono?! Run, Bella, run! Edwardzie nie! To troszkę zaboli ;>. *bieg ala Bambi* Masz szlaban. Kocham Cię. Tak!Tak!Tak!NIE!Tak! Dżejkob, kocham Cię, ale wolę Edwarda c:. Bello wyjdziesz za mnie-cian?

Niestety, mimo zmiany reżysera nadal jest źle- te kadry przyprawiały o bóle glowy. Te wielkie zbliżenia na twarze aktorów (czyt. zęby Belli) czy te przerzuty, kręcenie się kamery. Myślałam, że oszaleję w scenie gdy Bella siedzi w fotelu i kamera krąży wokół niej.
Jednak w przeciwiństwie do pierwszego filmu coś mi się podobało(!): scena w której Bella tonie i widzi widmo Edwarda z drugiej strony pojawia się ramię Jacoba i ją wyciąga na powierzchnię, a Edward znika jak dym, kreacja Volturi (zwłaszcza Dakota Fanning, ktora częściej kojarzy się człowiekowi z filmami familijnymi niż z wampirami i tego typu klimatami) takie klasyczne wampiry- nie połyskują jak folia aluminiowa, piją ludzka krew, noszą długie włosy, czarno-czerwone kreacje. Poza tym oczywiście "wróżka" C= Alice. Dopóki ona jest w tym filmie, to mogę na niego chodzić.

---
No ale, ale czas zrobić pracę domową z łaciny i staropola.
Szkoda, że mi się słoik z grzybami nie chce odkręcić...
 
 
Current Location: PCK-cian
Current Mood: lazy
 
 
ayka
23 November 2009 @ 01:28 am
Ech, biadolenie o tym, że jestem chodzącym znaczeniem słowa 'gekidasa'.

To był miły "weekend"- kazałam się za przeproszeniem pierd*lić Człowiekowi Sródce i Rambo, zapakowałam co tam ważniejszego mam do torby i wsiadłam w PKSa do domu. Najchętniej już bym tu została- walić życie studenckie ;/. Możliwe, że jestem zbyt hermetyczna i nie mogę się przegryźć, ale nie dla mnie chlanie, balowanie i "zak*rwianie na danse". Po prostu źle się czuję, to nie moje klimaty.
Żałuję, że nie poszłam na studia do Szczecina. Byłabym w domu częściej i to wszystko nie wydawałoby się takie trudne, wręcz awykonalne. Ciągle boję się, że ten wybór pociągnie mnie na dno. Staro-cerkiewno-słowiański to nie to, co tygrysy lubią najbardziej, zwłaszcza że zarówno doktorek jak i podręczniczek są do dupki. Nie wiem jak i czy w ogóle zdam ten egzamin. Po prostu nie wiem. Czuję się jakby ktoś kazał nauczyć mi się chińskiego w pół roku, mając podręcznik i wiedzę o tym, że doktorek lubi "Tolkina" lub jedzie do Krakowa na weekend. Wiem z wielu opowiadań, że studia są zbiorem takich absurdów, ale ten prowadzi mnie do grobu... Teraz z pewnej perspektywy czasu widzę, że łacina przy tym to pikuś. Pan Pikuś. W podręcznikach wszystko jest napisane jak krowie na rowie, a podręcznik do scsu? Jedna wielka ściana tekstu, pierdylion informacji na każdy temat. K*rwa, idę się pociąć tępą linijką!

Mam ochotę skupić się na sobie. Ot tak, chociaż raz dostosować do rady, którą daję każdemu : "Szanuj siebie". Przynajmniej raz chciałabym być ważna- być księżniczką, nie rycerzem. Muszę na jakiś czas zniknąć, dać sobie czas na przemyślenie wielu różnych mniej lub bardziej ważnych spraw. Potrzebuję też czasu na naprawienie kilku rzeczy w życiu, które notorycznie spieprzam. Chciałabym być bardziej przebojowa, odważna... sama nie wiem, jeszcze jaka. Ale nadal chcę być abstrakcyjna. To chyba najfajniejszy komplement, jaki usłyszałam w swoim życiu.
Niektóre rzeczy trzeba zmieniać. Koniec Cloudowania.
~~~

Ponieważ miałam sporego smuta, w czwartek postanowiłam spontanicznie jechać do domu wcześniej, porzucając zajęcia z scsu i nauk pomocniczych, tym samym wykorzystując swoje dopuszczalne nieobecności. O 1:20 wsiadłam do autokaru- niestety mimo usilnych prób, nie udało się usnąć w tych warunkach. Jestem w stanie zasnąć na konwencie, nawet gdy ludzie nade mną skaczą, drą japy, kopią mnie i inne takie, ale w podskakującym autokarze, po prostu nie usnę. Nawet gdybym była mocno zmęczona ;/. Podróż mimo dość długich i częstych przerw przebiegła dość... hmmm szybko. Była to inna trasa niż zwykle, poza tym odbyła się bez godzinnego przejazdu przez cholerną Bydgoszcz w godzinach szczytu. Planowo mieliśmy być po szóstej, a w gruncie rzeczy w domu byłam tuż przed szóstą o___O. Tylko taksówkarz w Koszalinie mi się jakiś felerny trafił. Skoro mówię ostatni budynek (a w zasadzie pierwszy-kwestia z której strony się wjeżdża w moją ulicę, ale remont to remont ;/) to ostatni. Nie drugi, nie trzeci i nie piąty. Żeby pasażer musiał kierowcy tłumaczyć, dokąd ma jechać. Ech.
Cała familia w komplecie razem z psem powitała mnie już od drzwi, ale to tylko dlatego że szykowali się do pracy. Tym samym cały piątek spędziłam w towarzystwie Namidy i telewizji z dużym pokoju. Nie kryję tego, że podobnie jak reszta w domu mam pierd*lca na punkcie tego psa :P. Mimo jej miłości do gryzienia wszystkiego, co znajdzie- jeden z plakatów z jakąś downotą mangową dziewczynką nie miał szans już od chwili, gdy odpadł od drzwiczek szafy XD- to ten pies naprawdę jest grzeczny. Popołudniem wybrałam się do biblioteki oddać książki, których od wyjazdu moja mama nie mogła zwrócić. Wzięłam jakieś dwie kolejne pozycje, popytlowałam z panią Gosią i panią Anią, obiecując że pojawię się przed świętami na nieco dłuższą pogaduszkę o moich studiach itd. bo widziałam, że były ciekawe. Z jednego "domu" do drugiego, wizyta u babci, potem wizyta u Zająca i kolacja. Zwinęłam się po godzince i uciekłam położyć się spać. Sobota- rano poza przebiegiem po centrum nic ciekawego nie robiłam. Kupiłam nowe trampki z futerkiem w środku i... za krótkie sznurówki. Jestem po prostu... Popołudniu rodzina wybyła na kolejne party u Zająca, a ja uciekłam do Blanki. O matko czego myśmy nie robili XD: tworzyliśmy "dolfa" z gazetek typu Bravo czy Popcorn, oglądaliśmy Fineasza i Ferba, mieliśmy koncert Blanki ("Blanka jesteś magiczna!"), podziwialiśmy MatsuDżuna, jego boski wokal i jego sparklującą bluzę, "wpierd*laliśmy", gadaliśmy o szkole, o domu, o domniemanej zajebistości użytkowników Jutjuba albo o tym, czy Pocahontas była burą suką. Generalnie sialiśmy szajbę ("O nie Ayka, to znowu twój ryj!"), ale następnym razem muszę być znacznie wcześniej, bo Paulina jest genialna! :D Dodatkowo przeglądaliśmy deviantarta i Kiruś załapała się na Pikalucarda i "Czikenburgera".
(Podobno brat chciał mnie zabrać na noc zakupów do Forum, ale ja za jego i jego dziewczyny przyzwoitkę nie robię ;D.) Po 22 zmyliśmy się od Blanki i odprowadzaliśmy się, jak zwykle- ostatecznie ja sama się odprowadziłam, ale to dlatego, że chciałam przejść się z Kirą i pogadać.
Niedziela to standardowo- ojciec schodzący z nocki i wypad na giełdę macać psy, grzebać w śmieciach i kupić przydasie. Obeszło się bez foszka, niestety nie udało nam się z tatą dorwać PSX- a na jednym stoisku gość powiedział, że jakiś dziadek, pięć minut przed nami kupił 3 konsole za 30 złotych. Ech, jak pech to pech. Kiedyś dorwiemy konsolkę, kupię gry (ekhem FF7) i będzie dobrze. Fajnym akcentem było odnalezienie wśród pluszaków oryginalnego Flippy'iego z Happy Tree Friends. Zawsze chciałam mieć, którekolwiek z tych zwierzątek, ale nigdy nie przypuszczałam, że znajdę takiego na giełdzie. Trzeba go tylko uprać i będzie śliczny (pomijając to, że ma dwie mordy!).
Po giełdzie wyrwaliśmy się z tatą do Media kupić kartę do telefonu (to też jest długa historia, ale tą sobie daruję). Szukając w Media Eyepeta odnalazłam ... DISSIDIĘ! Niestety w wersji z konsolą- byłam bardzo rozżalona z tego względu, ale tata powiedział, że sprezentuje mi grę na Gwiazdkę, więc moim zadaniem jest znalezienie jej na allegro. Bardzo mnie zaskoczył, bo zwykle jest tak, że tata nie wyskakuje z taki pomysłami, ale kupił mi Crisis Core'a, więc tym bardziej się cieszę z jego szczodrości.

Zdecydowałam się na zmianę godziny powrotu- z 11:45 przerzuciłam się na 15:00. Niestety ten PKS jedzie tylko do Bydgoszczy, dlatego czeka mnie godzinne czekanie na dworcu na PKS do Torunia. Heh. Ale przynajmniej odbiorę książki z Biblioteki, o których zapomniałam na śmierć. No nic czas wreszcie iść spać, nie dołować się i wracać do Torunia.

Przynajmniej Zushi nie zaciągnęła mnie na Nju Muna. Po tym cracku o Arashowej wersji Zmierzchu nie wysiedziałabym tam ze śmiechu.


~~~
M. dalej nie odnaleziony. K*rwa :c.
 
 
Current Location: Mój dom <3
Current Mood: stressed
Current Music: Dissidia OST - Cosmos
 
 
ayka
18 November 2009 @ 06:37 pm
Jestem załamana. Tyle czasu nie dawał znaku życia, po tym jak uciekł z domu szukać lepszego życia. Teraz dostaję telefon, że zaginął, że cierpi na depresję i nadużywa alkoholu.
Błagam, niech nie spełnią się moje obawy, proszę :C.
 
 
Current Location: PCK
Current Mood: worried
Current Music: FICTIONJUNCTION - Parallel Hearts (PH opening)
 
 
ayka
I znowu mamy weekend, tym razem bez rodziny i dziewczyn. Niestety nie mam aż tyle kasy, aby jeździć co tydzień i męczyć się
tym Wiecznie Spóźniającym się PKSem. Ostatni weekend w domu był z jednej strony burzliwy, ale z drugiej strony... No cóż,
żalu nie mam. Poza tą krzywą akcją bardzo miło spędziłam czas z Blanką, Kluską, Kirą i Piotrkiem. Ach ten fioletowy dywan Blanki <3

Namida właściwie mnie nie opuszczała. Ciągle chciała się bawić, spała w moim pokoju. Jak ja uwielbiam tego pieska (poza godziną szóstą rano,gdy głową przebija się przez drzwi i wskakuje mi na łóżko).
Jak zwykle powrót do Torunia był trudny, ale na szczęście mniej. Coraz lepiej poznaję się z Agnieszką, z którą naprawdę fajnie spędzam
studencki czas. Poza tym staram się częściej odzywać do ludzi. Szczególnie uwielbiamy żarty dotyczące Rambo- naszego gościa od nauk pomocniczych.Łączymy się w bólu przed zajęciami z Doktorem Śródką, a ja uczę się wyrywu na Hałsa XD. Ogólnie pobyt tutaj jest coraz przyjemniejszy, no może poza zajęciami SCSu, które niezwykle podnoszą poziom adrenaliny we krwi.

Ponieważ środa była dniem wolnym, chciałam trochę czasu spędzić z Lesiem, ale niestety przez kłopoty w jakie wpadła, próbując pomóc człowiekowi, nie mogłyśmy się spotkać. Dopiero wieczorem, po ponad godzinnej pogaduszce wybyłam na nocleg na "Słoneczne Tarasy". Zobaczyłam się z dziewczynami, pogadałam co nieco no i "kurwa kurwie łba nie urwie".
Niestety nie mogłam spać. Nie wiem czy od dłuższego niebytowania na konwentach tak bardzo znielubiłam spanie w śpiworach, czy co, ale wyjątkowo było mi źle :C. Żeby było jeszcze sympatyczniej to następnego dnia czekało mnie ponad 7 godzin zajęć i wykładów. Jak dobrze, że nie było gramatyki opisowej, ufff...

Nigdy więcej nie zbliżę się do sosu czosnkowego ;x.

Jutro zaś czeka mnie spotkanie z dziewczyną z Torunia, która przyczaiła mnie na forum cosplayowym :) Mam nadzieję, że to będzie miłe i owocne w znajomości spotkanie.



Jak dobrze pójdzie, to stanę się właścicielką tej ślicznej dollfki <3


Jeśli chodzi o gry, to ostatnio cieszę michę do Professora Laytona i Puszki Pandory. Cały zamysł tej gry jest świetny- jest taka wciągająca i przede wszystkim rozwijająca. Nad niektórymi zagadkami naprawdę trzeba nieźle główkować, niektóre to kwestia matematyki o___O, ale jakoś daję radę. Uwielbiam animacje jakie przewijają się w tej gierce.No i Luke~ <3 jest przeuroczym stworzonkiem.

Cóż... z Mackonem sprawa wygląda tak, że wstępnie ustaliłyśmy, że nie jedziemy. Atrakcje są naprawdę "porażające"- Pobudka z Romanem, Popołudnie z Romanem, Wieczór z Romanem i piszczące yaoistki. Nie, dziękujemy. Jednak w ramach wspólnego bytowania Kluska wpadła na pomysł urządzenia imprezy w domu, zamiast jechać na konwent.Blanka ogłosiła, że odbędzie się u niej "JohnsonCon/DżonsonCon*". Trzeba tylko wcielić parę niecnych pomysłów w życie i let's party.


*nie pamiętam, którą pisownią miało być, już się boję blanszowych identów XD,
 
 
Current Location: Toruń of koz!
Current Mood: sleepy
Current Music: Kerli - Walking on Air
 
 
ayka
Mam poważnego zgona ze śmiechu.Rogerregorroger rozbroił mnie zupełnie parodią (a raczej jej pierwszą częścią) Kingdom Hearts 358/2 Days. (Niestety póki co nie dane mi było w nią zagrać, bo nie posiadam NDSa, a emulator nie daje rady na moim kompie. Nie zamierzam kupować NDSa, bo to śmiech jaką cenę życzy sobie producent za samą konsolkę z grami o TAKIEJ grafice. Poza tym gry kosztują czasami tyle co gry mojego brata na... PS3.)
Wracając do parodii- jak zwykle wyśmiewa bezsensy z Kingdom Hearts, tym razem Organizację XIII. Te ich wypaśne krzesełka, tutoriale SE, kwestie Xemnasa/Ansema/Xenahorta, ch*j z tym jak on w końcu ma na imię i parę innych dupereli. Czekam już na kolejne części.


Ostatnimi czasy bywa lepiej, poznaję coraz ciekawszych ludzi na swoim kierunku- jednak najbardziej polubi
łam Agnieszkę, z która "cierpimy" na abstrakcyjne poczucie humoru. Bardzo miło spędzamy okrutne 1,5 godziny na naukach pomocniczych u Rambo, rysując jego karykatury itp. Generalnie jest coraz lepiej, nawet na tyle żebym była zadowolona. Wiadomo dziwnie tak bez mangozjebów, ale przy pierwszym lepszym konwencie odrobię- fajnie by było gdyby Mackon się odbył skoro Yumecon zdechł. Na B-kon to nawet nie liczę, bo po pierwsze za daleko i drugie- liczba wejściówek jest niewielka, więc nie sądzę bym się załapała.
Z mniej przyjemnych sytuacji : ostatnio mój uber zajebisty wykładowca wyrzucił ok. 7-8 osób (w tym mnie) z zajęć. Nie umieliśmy czytać w języku staro-cerkiewno-słowiańskim. Jeśli ktoś myśli, że wystarczy nauczyć się literek to jest w błędzie. Naiwna byłam myśląc, że alfabet mnie ocali :/. No nic muszę się poprawić, w mordę jeża.

Nie mam Dissidii, ale za to w przyszłym tygodniu Shizu zamawia dla nas peruczki. Chyba się skitram ze szczęścia jak już do mnie trafi. Przynajmniej nie będę miała co spierniczyć w peruce, bo już jest gotowa i wystylizowana. No i będę miała motywację do zrzucenia kolejnych kilogramów, bo niestety zatrzymałam się na tych 78 i koniec. Pozostaje również kwestia stroju i wybrania konwentu na który zamierzam włożyć dany cosplay. Zastanawiałam się nad tym trochę długo, ale ostatecznie wybrałam Konecon 3. Niestety nie dane mi będzie pojawić się raczej na wcześniejszym konie, chyba że wspomniany Mackon, a poza tym nie mam czasu i miejsca do pracy żeby samodzielnie strój zrobić. Jakieś duperele (ta duperele, wciąż szukam pomysłu na bransolety i obręcze ;_; )zacznę w trakcie przerwy świątecznej, gdzie będę czynić kombinatorykę z tatą, a mama jak zwykle będzie nadzorować XD. Już nie mogę się doczekać- mamuś jest takim wsparciem jeśli chodzi o tą całą szopkę z cosplayem. Motywator i tłumacz w kwestii szycia jak ta lala :) Szkoda tylko, że za często się na mnie obraża ;/.

W moim fandomowym światku nic się nie dzieje- czekam na moją koszulkę z Doktorem Domem, którą zamówi
łam na allegro, czasami obejrzę jakiś odcinek. Jeśli chodzi o mangę i anime, ciągle zabieram się jak pies do jeża. Najbardziej zależy mi na skończeniu Macross Frontier oraz obejrzenie Pandora Hearts i Umineko. Jak wyjdzie to nie wiadomo, bo na razie przez najbliższy miesiąc muszę skupić się na lekturach i dwóch pracach zaliczeniowych ;x.



 
 
Current Location: Toruń, PCK
Current Mood: nerdy
Current Music: Kokia - Angel
 
 
ayka
25 October 2009 @ 10:46 pm
Drugi weekend w domu i jak zawsze nie zawiodłam się. Zobaczyłam się z dziewczynami i przez 6 godzin gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Po tej dawce poczułam się taka jakaś... kochana. Będąc w Toruniu ostatnimi czasy przeżywałam kryzys, bo naprawdę jestem tylko mangozjebem i pojebem dla dżezi, sekszi gÓpich cip. Choróbsko, a zwłaszcza stres dały mi popalić. Na szczęście Blanka, Kluska i Kirunia poprawiły mi nastrój historyjami wszelakimi. Wręczyłam Klusce zaległy prezencik urodzinowy oraz przekazałam Kirze kandżaniową paczkę dla Tsu. Szkoda, że jutro znowu wracam do Piernikowa i przez kolejne dwa tygodnie będę sama. Muszę poznać jakichś ludzi, bo zwariuję w tej samotności. Ech...

Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej- jestem taka rozpieszczana, motywowana i dostaję tego pałera na dwa tygodnie. Nic nie działa tak dobrze na samopoczucie jak inni ludzie. Mam niemierną ochotę na jakiś konwent, ale co na jaki się wybieram to odwołują ;/. Yumecon też spotkała śmierć naturalna, ale mam nadzieję, że przyszły rok będzie pod tym względem lepszy. Najbardziej napalam się na Balcon i Konecon 3. Jak będzie to się zobaczy.

Dotknął mnie istny szał na Doktora Dom XD. Oglądam, oglądam, oglądam, mam chrapkę na jakąś książkę i kupiłam na allegro T-shirt. Nawet dzwonek mam taki jak House. Ach, faza na ten serial przywraca mnie do fandomowego życia. Dawno nie miałam na nic fazy, bo ostatnio ani nie gram, ani nic nie oglądam, nie czytam. Na szczęście we wtorek zaopatruję się w lektury i jadę. Nie wiem ile dokładnie mam do przeczytania w jednym semestrze, ale na pewno dużo.
Po dzisiejszym dniu wróciła mi faza na Araszi- za sprawą Yattamana aktorskiego, gdzie śmiga Sho. Z dziewczynami oglądałyśmy tylko urywki, ale muszę przyznać, że Doronjo jest świetna. Skąd ja mogę kojarzyć tę laseczkę? Hm...

"-Zaraz pojawi się Jun, na pewno!
*na ekranie z okienka wychyla się wielki biały pełen dumy pudel* :D 


Znowu mam ochotę na Crisis Core'a. Chyba do usranej śmierci będą grała w tą grę. Nie wiedziałam, że można zrobić więcej niż jeden wózek dla Aeris ;<. I pewnie po raz trzeci będę kwiczeć jak zarzynana świnka "ZAAAAAAAAAACK!" Moi sąsiedzi na stancji już są biedni. Poza tym nie skończyłam siódemki (boję się ją zainstalować na lapie ;__;), ósemki to nawet nie zaczęłam, znaczy zaczęłam, ale wkurza mnie sterowanie i nie rozumiem o czym Quistis tak właściwie mówi ;/. Dziesiątka i dziesiątka dwa też czekają. Kingdom Hearts 2 jeszcze nie ukończone, nadal nie wiem jak skopać Xenahorta i uwolnić Sorę ("Czemu ta gra jest taka... pedalska?"). A Sephiroth z pierwszej części wciąż nie pokonany, muszę sobie podbić leveli i skopać mu dupę. Tak dla zasady ;].

DISSIDIO! :C

(We wtorek podobno będzie Hetalia w Empiku :D )
 
 
Current Location: Jeszcze Koszalin
Current Mood: pleased
Current Music: Arashi- Belive
 
 
ayka
15 October 2009 @ 07:13 pm
Nie pytajcie o tytuł. Nie ma nic wspólnego z tym co będę pisać- po prostu nie zawsze jestem normalna ;P.

Życie studenckie jakoś leci- może rewelacji nie ma, ale tak to jest na początku. Powinnam teraz czytać podręcznik do staro-cerkiewno-słowiańskiego, ale jestem chora, zmęczona i leniwa. W dodatku samo otworzenie tej książki powoduje u mnie mdłości, bo nic nie jest w niej przystępnie wytłumaczone, a nasz wykładowca zamiast zacząć zajęcia, pieprzył o podziale języków i rozdrabniał się, co znaczy każdy człon SCS. Nie znam języka rosyjskiej, a on jest chyba najbliższy SCSowi to skąd mam wiedzieć jak to się czyta? ;/ No jacierpiędolę.

Niestety pogoda i przybywanie w miejscach przeludnionych doprowadziło do przeziębienia. Na szczęście Theraflu, srogie porcje witaminy C oraz Actimel powoli staję na nogi.

Z tych milszych rzeczy- wreszcie znalazłam Agencję PKO i wpłaciłam pieniążki na płytkę i nerdowskie okulary, takie jakie nosi np. Tomasz Jacyków (LOL). W ogóle dostałam pierdolca na punkcie mody jako takiej i mam w planie kilka zakupów, bo ciuchlandów tu sporo. Nie wyobrażam sobie życia bez lumpeksów- uwielbiam je, uwielbiam! 

Czuję się coraz lepiej. Chyba wizyta w domu i spotkanie z dziewczynami poprawiły mi humor i naładowały dobrą energią. Poza tym oglądam Dr House'a, dzięki Gazecie Wyborczej, która co piątek wydaje płyty z odcinkami pierwszego sezonu. Mam nadzieję, że kolejne sezony też doczekają się takiego wydania. Ooo Na Wspólnej! XD Z nudów zaczęłam oglądać ten głupi polski serialik, gdzie wszyscy są piękni, bogaci i odnoszą same sukcesy w karierach zawodowych- takie są przecież polskie realia ;/.

 
 
Current Location: Toruń
Current Mood: sick
 
 
ayka
06 October 2009 @ 11:37 am
Niestety żyję. Jeszcze się nie zaczęło, a ja mam dosyć. Niestety na łacinę będę musiała uczęszczać, co boli mnie niezmiernie, zwłaszcza że jak ten głupi osioł skuszona marchewką myślałam, że będzie inaczej. Świadectwo a świadectwo to wg Kopernika dwie różne sprawy. Czy w ogóle ktoś zdawał łacinę na maturze o___O? Pozostawię to bez komentarza.

Życie na toruńszczyźnie idzie... bez rewelacji. Swój cenny czas spędzam w Internecie lub oglądająm telewizję, czego na ogół w domu nie robię. W ciągu tygodnia wydałam ponad 300zł, a przede mną zakup kilku książek i peruki do cosplayu. Generalnie jest mi smutno, pusto i do dupy. Niestety nie mogę zmienić tego co zrobiłam, wybacz mi.

Brakuje mi moich "mangozjebów"- i "mangozjebów" w ogóle. Podobnie jak wielu napaliłam się na Bakę, a Baka... no cóż. Trzeba żyć z tym dalej. Chciałabym pojechać na jakiś konwent przed Yumeconem, ale to chyba nie do wykonania. Po prostu nie wiem jak wyjdę z opłatami w tym miesiącu. Zwłaszcza, że od konwentów bardziej zależy mi na spędzeniu z Tsu jej urodzin i na to wolę poświęcić swój czas i pieniądze. Moja radość nie miała końca, gdy udało mi się przełożyć zajęcia z poniedziałku i dzięki temu mam dłuższy weekend.

Na swój plan nie mogę narzekać, ale jednak to robię.
Wtorek:                  11:30-13:00   Język łaciński
                                15:00-16:30   Historia Literatury Staropolskiej
Środa:                    8:45-9:30   Wstęp do językoznawstwa
                                16:45-18:30 Logika
Czwartek:              9:45-11:15    Historia Literatury Staropolskiej
                               11:30-13:00   Motywy muzyczne w literaturze
                               13:15-14:45   Fantastyka w literaturze
Piątek:                  11:30-13:00   Gramatyka języka starocerkiewno-słowiańskiego
                               13:15-14:45   Nauki pomocnicze literatury

Wkurza mnie ta przerwa w środy, ale niestety USOSa nie przeskoczę ;(.
 
 
Current Location: Toruń
Current Mood: angry
Current Music: http://www.youtube.com/watch?v=7eiWTp540Sw
 
 
ayka
26 September 2009 @ 09:25 pm
No i wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Koniec uber długich wakacji- czas zacząć życie studenckie. Po szaleństwach z Lechem w Parkowym i Graalu zgarnęłam "mój dobytek", by jutro zagnieździć się w Toruniu. Pożegnałam się z babcią i Koszalinem krótkim spacerem ulicą Zwycięstwa.
Z jednej strony chciałoby się zostać, ale z drugiej- po co?
Tyle mam obaw w związku z tym wyjazdem i studiami, ale przecież jestem z Drużyny Hardkoru, więc na 100% sobie poradzę.

Znowu mam ochotę na Gurren Laganna.
Szlag.

Skrobnę coś więcej, jak już się ogarnę i wyskoczę na spacer po "Toronto".

 
 
Current Location: jeszcze Koszalin
Current Mood: curious
Current Music: TT opening - Bomb a Head
 
 
ayka
20 September 2009 @ 03:40 pm
Miał być miły, wesoły wpis. O tym, że dobrze się bawiłam, że wakacje były super- nie kłamałabym. Niestety mój humor nie pozwala mi cieszyć się czymkolwiek.
Wróciła. I jak zwykle dostałam zjebę- za to że żyję i że zdechnę w tym "jebanym Toruniu". I kurwa żeby jej marzenie się spełniło, bo mnie prawdę powiedziawszy nie chce się żyć.
Nic mi się nie udaje, wszystko zjebałam albo wkrótce zjebię.
Nienawidzę tego domu.

Niech się zesrają tym swoim pieskiem, który jest ważniejszy ode mnie- jak zawsze.
Muszę stąd wyjść, bo oszaleję.
Przepraszam.
 
 
Current Mood: rejected
 
 
ayka
30 August 2009 @ 08:32 pm
Mam ochotę się zakochać.
Co za szajba mnie nachodzi nocami. "Żeście sfiksowały, boście dawno chłopa nie miały" jak to wykrzyczał Stuhr w "Seksmisji". Mam ochotę na faceta, ale nie takiego dla którego będę 'pierwsza wolna z listy w gadu gadu'. I w ogóle to jestem zboczona.

Jest mi też przykro. Z wielu powodów, przez kilka osób. Nie będę się rozwodzić i żalić, bo to nie ma sensu.

Jest mi też miło, bo spotkałam kolegę z klasy, którego bardzo szanuję i podziwiam. Ciekawą odmianą jest to, że kogoś z tej nieszczęsnej klasy obchodzi moje istnienie.
Zwłaszcza gdy reszta pokazała mi gołą dupę.
Wielce zżyta klasa, nie ma co. Chyba do chlania na umór. 

Ale to nic. 
Już za chwilkę wrzesień. Rodzinny wypad w Bieszczady, na który zaczynam się cieszyć, potem jeszcze dwie dehowskie imprezy i wyprowadzka do Torunia. W październiku na 50-70% Baka. 
 
 
Current Mood: sick
Current Music: KAT-TUN - Lips
 
 
ayka
25 August 2009 @ 11:34 am
Przyszła pora na moje wypociny odnośnie PierniConu 5. Jak zwykle nie wiem od czego zacząć...

Dla Sekstetu Hardkoru (nie, nie pomyliłam się- nasza wspaniała Drużynka zwiększyła się o dwójkę nowych pedałek i lesb XD: Blankę i Kluskę) konwent zaczął się w czwartek, gdyż w trasę Polskimi Kolejami Państwowymi ruszyłyśmy z samego rana ok. godziny 9-10 naszym wspaniałym połączeniem Koszalin->Białogard->Toruń. Pociąg liczył aż 6 wagonów (w tym jeden pierwszej klasy) i oczywiście był zawalony rezerwacjami dla koloni. Ale to nic. Rozsiadłyśmy się w trzech różnych przedziałach, a potem w dwóch. Około 16 byłyśmy na miejscu. Dworzec Główny w Toruniu leży na jakimś strasznym zadupiu. Dzięki pomocy jakiegoś kolesia udało nam się doczołgać na przystanek autobusowy, skąd ruszyłyśmy linią 11 na ul. Świętego Józefa. Właśnie tam miałyśmy przenocować. Dojazd był banalny, schronisko młodzieżowe należało do kompleksu budynków, więc szybko się zakwaterowałyśmy, nawet pani tam pracująca była miła i spokojna. Lubię takich ludzi. W każdym razie czwartek był najfajniejszym dniem wyjazdu- prawdopodobnie dzięki fajnym fazom sponsorowanym przez roboli, którzy półnadzy wychodzili spod pryszniców (koedukacyjnych zresztą, bo budynek był w remoncie), śpiewali czy też "flirtowali". Ogólnie panowała zajebista atmosferka, gdy już wszystkie się umyłyśmy i przebrałyśmy oraz wykonałyśmy zakupy w Polo Markecie. Przy jedzeniu i herbatce mijały nam rozmowy, ho ho ho no i "Edward zachichotał". Standardowo też wodzirejowałam opowieściami o moim bracie i Namidzie. Dziewczyny też opowiadały różne historie m.in. ze szkoły :D Przy dźwiękach z repertuaru Arashi usnęłam przed północą.

Ze schroniska wystartowałyśmy ok. godziny 7.20, z myślą że czeka nas stanie w i tak długiej kolejce do akredytacji. Wsiadłyśmy do autobusu i ruszyłyśmy na conplace. Jakież było nasze zdziwienie, gdy zauważyłyśmy błąkających się wszędzie mangozjebów. Jak się później okazało większość ludzi przyjechała wczoraj i już zarezerwowała sleeproomy ;C. Moje wkurwienie przechodziło wszelkie pojęcie, gdyż przyzwyczaiłam się do kolejki i wpuszczania zwykłych konwentowiczów na godzinę, dwie przed oficjalnym rozpoczęciem imprezy. Na całe szczęście rozwaliłyśmy się w naszej Ciupie-cian~pod sleepem [niestety] cosplayerek, a było to tym gorsze, że Cici obchodziła 18-ste urodziny i wszyscy dookoła musieli o tym wiedzieć ;/. Ale to nic. Po rozłożeniu się ruszyłyśmy na stoiska, które były największą atrakcją tego "konwentu". Poza tym nuda. Nawet socjalizacja wypadła słabo, bo jakoś wszyscy mieli nas w dupie ;< Nawet nie wiem co napisać, bo nie pamiętam co robiłam poza wpisywaniem kretyńskich haseł do krzyżówki, dorysowywaniem ludzikom z Brawo fryzur i strojów z animu/mango czy też słuchaniem empetrójki. Przewinęłyśmy się przez kilka paneli/atrakcji, ale były mało zachwycające/zajebiste/itp.:

- "Muzyczna machina zwana Hello Project" - JE w wersji babskiej jak dla mnie ;/ Ładne buzie, głupiutkie teksty piosenek, chwytliwe melodyjki oraz koszmarne stroje na koncertach,
- "Jak zrobić dobry strój cosplayowy tak aby nie wyszło za drogo" - jedyne co mi się podobało na tym panelu to wejście Ano z tekstem "O kurwa!", to było takie beblu beblu, w zasadzie niczego nowego się nie dowiedziałam...
- "Japońskie programy rozrywkowe"- masa ludzi i dobra zabawa- w przyszłości muszę częściej chodzić na panele Dajmosa  "Co tutaj jest źle, poza tym że zjebałem?" XD
- Cosplay... hmmm weszłyśmy dopiero na końcówce, więc nie widziałam wszystkich uczestników- jak zwykle nie obyło się bez dramy, która na dłuższą metę jest wkurwiająca... Na cosplayu najlepszy był Koń Rafał.
- miałam iść na J-Drama Night, ale poszłam spać XD,
- Whose Line - byłam tylko na nudnym początku, podobno później było super, ale wtedy polazłyśmy z Tsu do sklepu XD,
- KARAoke- czyli śpiewać każdy może, ale nie każdy powinien ;C Mam smuteczek, że Yoakemi i Beezy nie wygrały. Od powrotu z konu słucham ciągle tą piosenkę, którą śpiewały :D. "Piernikon wszystkich wyruchał" a zwłaszcza opening do Sailor Moon, Kitto Daijobu i jakiś tam song Girugamesha. AŁA!
- OMG shoes- druga edycja konkursu Zela i Juki, pierwszy raz brałam udział w jakimś konkursie na konwencie. Bawiłam się dobrze, chociaż dwa razy "zjebałam". Tak czy siak egzekwo z Azukari zajęłyśmy pierwsze miejsce i zarobiłyśmy 50 Pierdolców (waluta piernikowa),
- Piernicon Ending Party- NUUUUUUDA! Kolejny dowód na to, że najlepiej bawi się fandomowa elytka ;/ dlatego poszłam stanąć w kolejce do prysznica, gdzie lepiej się bawiłam XD, m.in. "Skąd jest ta kolejka? Z KOSZALINA, ze SZCZECINA, z WROCŁAWIA, WARSZAWA! "

Nareszcie przyszła niedziela i około 11 wybyłyśmy z conplace'u. Bardzo mi przykro, że nie spędziłam więcej czasu z niektórymi osobami, ale mam nadzieję, że jeśli pojadę na Bakę to pogadam dłużej z Fari, Aru, Darki czy Shizuką. No i NEN! :D Podróż powrotna była znacznie lepsza, gdyż pociąg przede wszystkim był dłuższy- ok. 12 wagonów i chociaż było mnóstwo mangozjebów to większość z nich jechała w stronę Trójmiasta, dla którego przeznaczono połowę wagonów. Te które kierowały się na Kołobrzeg, były w zasadzie puste o___O Już ludzie napatrzyli się na morze?! Niemożliwe! Tak czy siak dojechałyśmy całe, zdrowe i spaczone. O mały figiel nie zostawiłam naszych skrabów na półce w przedziale, ale na szczęście pociąg miał jeszcze stać jakieś 10 minut, więc zdążyłam spokojnie zabrać rulon z plakatami.

Nowy stuff:
- plakaty: z Sephirothem <3 oraz pikseloza z ARASHI, biedny Nino... na pewno bolą go te piksele na twarzy ;<,
- przypinki: Gackt, Maka z Soul Eatera, Ciel Phantomhive z Kuroshitsuji, (wymienione za pierdolce)
- breloczki: Tsuna z Reborna i Ciel (wymienione za pierdolce)

Konwent oceniam na 5/10. Bez zachwytu, ale jeszcze nie Mokon XD.

---

* rodzice wpadli na genialny pomysł na pożegnanie z córką- już nie Grecja, nie Włochy ale... jazda krajoznawcza. 2 września wybywam w Polskę z rodzicami XD a żeby było zabawniej my nigdy nigdzie nie jeździliśmy razem. Mam nadzieję, że się nie pozabijamy XD
* wkrótce Kejt obchodzi urodziny, a my nadal nie wiemy co jej kupić, a ja przede wszystkim nie wiem z czym zrobić jej laurkę o__O,
* wpadłam na kolejny zajebisty pomysł na cosplay, ale wolałabym żeby Kiraczek się zgodziła zamiast tego Ciela i Sebastiana :<,
* kurna... muszę posprzątać pokój,
* kończę ten mój wywód- matka wyciąga mnie do Emki, żebym jej potowarzyszyła i pilnowała żeby nie zabiła mojego durnego kuzyna, z którym mamy się spotkać,

 
 
Current Mood: lazy
Current Music: MF opening - LION
 
 
ayka
17 August 2009 @ 10:25 pm
Schudłam 5 kilo. 
Wkrótce Piernicon.
Wypiłam kawę z dwoma żółtkami czyli Arashi mnie nie otruło.
Fillery "Wybielacza" są zajebiste, w ogóle oglądam "Wybielacza" o___O, a polskie tłumaczenie "Naruto" to "Zajebisty Ninja w Pomarańczowym Dresie Niedostrzegalnym dla Innych Ninja".


...a ja mam zjebany humor i jestem pasztetem.  Wcale się nie cieszę. 
Bijcie mnie ołowianą kulą w czoło... Smutam :( 

---

EDIT: Tsu jednak jedzie, ureshiii~  ='D 


 
 
Current Mood: sad
Current Music: Hyadain - Terra's Theme
 
 
ayka
10 August 2009 @ 09:35 pm
Wróciło się z konwontu to trzeba coś napisać odnośnie:

+ LUDZIE! - przede wszystkim moje ukochane pedałki Tsu i Kejt oraz Pedał Przodownik Darki, "Kocharó-cian!", Seszo ma potencjał, Xellcia i Mai, NEN ,Narvi, Urocza Aru i opowieści o Babci, ekipa ze sleepa oraz Koń Rafał :D 

+ faza, to był chyba najdłuższy konwent na jakim byłam (od 8-mej w piątek do ósmej w poniedziałek XD) i najbardziej odjechany ze wszystkich! Brzuch bolał mnie niemiłosiernie od tych wszystkich tekstów lecących na prawo i lewo. Wybitnie robiłam za wodzireja i debila jednocześnie, do porzygu! Koń Rafał na na ni na ni ni na na KOŃ RAFAŁ! Rodryś!!11!11!one!11!1 czy "Moda na Suknie".

+ PEDAŁY! i Geje piją krew.

+ atrakcje- nie byłam na zbyt wielu, ale i tak dobrze się bawiłam: konkurs OMG~shoes! BAAAAARDZO żałuję, że nie wzięłam udziału, bo zgodnie z tym co powiedziała Iro- "naprawdę dawałam radę" ; konkurs rozpoznawania postaci - bo wszyscy wiemy, że Alucard był "rozrywkowym i lojalnym osobnikiem z dużą grupą przyjaciół" ;] ; Prawa Anime- bardzo lubię panele Duo, bo widać że on po prostu się pasjonuje różnymi seriami i dużo wie na ich temat, ale za wiele było o mechach :/ ; Wątki romantyczne w seriach shonen- gdyby nie tyle rozwodzenia się nad Dragon Ballem to byłabym zachwycona, ale przez Sila jestem zachwycona, bo on to jest taki randomowy XD, Cosplay Fandomowy Czester jako Dajmos wygrywa 3 Internety XD- bawiłam się super dobrze i też miałam żal, że nie wzięłam udziału jako LinaSakura :<, Cosplay- nie było jakiegoś powalającego cosplayu, ale prezentacja groupa z Hetalii wypadła świetnie, Evil Cosplay szkoda, że uczestnicy tym razem nie dopisali, no bo sorry trzy osoby? Ale Mama Muminka i tak wymiata! :D 

+ "Nazwiska się nie wybiera, ale można je kupić", Piotr Kupicha i R. Chujonogi <3,

+ moje odjebki o TeniPeni- czyli jestem pojebana, ale fajna a Sanada Daj na Kamieniu,

+ Empiki w Stolcownicy ;D - jest filc, jest chińska szwalnia- produkcja powoli się rozkręca, nioch, nioch, nioch...

+nowy stuff: naklejki z Fajnalami XD aż osiem, niestety Cloud miał wypadek czoła i ma taką chamską krechę na swojej smutnej emo buzi ;<, przypinka z Kanadą by Meago <3 oraz szkicownik z Czarnej Kupy Sudżi z dużym rysunkiem Cielaka,

- sleep, jak zwykle przeładowanie totalne i burdel u cosplayerów, a potem się dziwią że COŚ im NAGLE ZNIKA ;/ Cosplayerom gratulujemy burdelu!

- PKP czyli Polskie Kurwa Pociągi- jeszcze nigdy się nie zdarzyło takie przeładowanie w pociągach, jak jeżdżę =_= ale tym razem miałam okazję być rowerem, bo jechałyśmy właśnie w takowym pomieszczeniu dla nich, ale to i tak było lepsze niż droga powrotna... Wracając było znacznie gorzej nie dość, że podróż trwała 11 GODZIN to siedziałyśmy przy kiblu, na torbach ;< i aż do Włocławka jechał z nami jakiś brudas. Pociąg pełen tępych cip i złamanych kutasów, których w domu nie nauczono by zamykać za sobą drzwi od kibla, nie wiercić się po pociągu jakby się miało w dupie robale i przede wszystkim NIE CHLAĆ jak dzikie świnie piwska w drodze na wakacje ;/

- ludzie, niektórzy potrafią być wyjebiście a)niewdzięczni, b)upierdliwi, c)skąpi, d)pojebani- jeszcze tyle nie nakurwiłam się na konie jak na Animatsuri, zresztą moje towarzystwo wie na kogo wyrzyguję żółć. Dla niektórych nawet 1000 facepalmów to za mało, niestety.

Generalnie konwent oceniam na plus, bo jak zwykle towarzystwo wzajemnej adoracji dopisało :) Szczególne wyrazy uznania należą się moim dziewczynom, które dzielnie wytrzymały godziny zmęczenia podczas wspólnej podróży i jakoś wytrzymałyśmy w tej niedoli jaka nas spotkała, niestety. Poza tym ślę jeszcze wielkie buziaki Seszo i Darki, z którymi się bardzo zżyłam :D (poza tym Sess zyskała 1000 punktów szacunku w moich oczach). Naprawdę cieszę się, że dane mi było Was poznać, bo jesteś po prostu ZA . No i pozdrawiam Konia Rafała, który nas utrzymuje razem w swoim blasku złotej grzywy, na na ni nani ni na na!

~~~
W końcu coś napisałam po Animatsuri, bo ciągle mi sie nie chciało. Taki standard, chyba. Ale przyszło wrócić do swojej rzeczywistości. Generalnie nic ciekawego się nie działo i nie dzieje. Nadarzyło sie kilka pomniejszych epizodów:
* Kira była na koncercie U2 i bawiła sie zajebiście,
* zaczęłam produkcję filcaków, na pierwszy ogień poszedł Arthur z Hetalii, muszę sobie sama sprzedać kopa w dupę i go dokończyć, robić resztę,
* próbowałam skończyć Kingdom Hearts 2, ale Riku to ciota i pedał, dostał z kopa od Mansexa, a ja sie zbulwersiłam i rzuciłam padem niemalże o ścianę ;/ , reszta gier nawet nie ruszona, poza tym że skopałam dupcię Sephkowi w CC.
* nadal nic nie rysuję, nie umiem ;/
* do cosplayu nic nie zrobiłam, nawet *** nie zaczęłam, ale Kira na 1000% mnie pogoni... IT IS ME MARIO! :D 
* mam zakupiła mi matę do Stepmanii i bawię się doskonale, zrzucam kalorie i mój niemoe tłuszczyk, do Yumeconu do Yumeconu >,< na chwilę obecną sakszę strasznie, ale kwestia wprawy i ciężkiego deptania godzinami POLECAM
* razem z Kejt i Tsu pojechałyśmy do Mielna, srogo pofazowałyśmy, "Jak yaoi to pełną gębą!", moje psychozy odnośnie FANFIKA Tsu :> oraz lody w stylu Arashi - za mojego Ohno x Nino pokutuję do teraz ;< (jakbym już nie była tłustym prosiakiem- jak nie będę na siebie uważać to gdzieś mnie złapią i zjedzą),
* wpłata na Piernicon zrobiona :D czekam tylko na potwierdzenie rezerwacji,
* jutro jadę obejrzeć pokój w Toruniu, w którym MOŻE będę mieszkać przez najbliższy rok, wycieczka do Torunia, lol
 
 
Current Mood: calm
Current Music: Takeharu Ishimoto - The Burdened
 
 
 
 

Advertisement

Customize